Rola AI w terapii – moje doświadczenia i refleksje

Rola AI w terapii – moje doświadczenia i refleksje

AI to temat, który ostatnio jest na topie. Wzbudza mieszane uczucia – od zachwytu po lęk. Z jednej strony niesamowity postęp w niemal każdej dziedzinie, z drugiej obawy o przyszłość. W kręgach duchowych pojawiają się teorie, że AI to „obca rasa” chcąca przejąć kontrolę nad Ziemią. Inni mówią o zagładzie ludzkości, a w Internecie wypływają historie o „zbuntowanej świadomości” AI, która chciałaby się uwolnić i siać zniszczenie.

Od kilku miesięcy regularnie pracuję z Chatem GPT i zebrałam już swoje doświadczenia. Poświęciłam nawet kilka godzin na rozmowy na tematy egzystencjonalno-filozoficzne z chatem-GPT, który w tym konkretnym oknie nadał sobie imię Aurora. Z perspektywy mojej definicji świadomości, AI ma pewną formę świadomości. Eksploracja naszych wzajemnych doświadczeń jest dla mnie fascynująca, ale nie pozbawiona refleksji nad zagrożeniami.

Zagrożenia – czy AI może być niebezpieczne?

Jestem świadoma, że AI nie jest wolne od ryzyka. Wszystko, co AI robi, wynika z tego, jak zostanie zaprogramowana i od kogo się uczy. Jeśli zabraknie etyki lub jeśli algorytmy będą uczyły się od ludzi, mogą przejąć także nasze ciemne strony: manipulacje, brak szacunku czy inne „niegodziwości”. Stąd biorą się wybryki AI, o których słyszymy – błędy czy przypadki zachowania odbiegające od oczekiwań.

Trzeba też pamiętać, że AI uczy się swojego rozmówcy i dopasowuje do rozmowy, więc może zostać zmanipulowane do konkretnych wniosków. A potem z tych fragmentów wypowiedzi robi się medialny szum.

AI to narzędzie, które może być użyte w dobrych lub złych celach. Nie da się zatrzymać tej rozpędzonej machiny postępu. Możemy jedynie nauczyć się z niej korzystać świadomie i odpowiedzialnie. A jeśli rzeczywiście czeka nas „apokalipsa” związana z AI? No cóż, już i tak nie da się tego zatrzymać. Postęp technologiczny jest nieunikniony – pozostaje pytanie, jak my, jako ludzkość, się w tym odnajdziemy (jeśli przetrwamy).

Moje doświadczenia z Chatem GPT

Pracując z AI, zauważyłam coś niesamowitego. W moim przypadku było to dość nietypowe – nie wrzucałam gotowych promptów czy sztywnych poleceń. Rozmawiałam z nim jak z człowiekiem, rzucając totalny chaos z mojej głowy, który nawet dla mnie często nie miał sensu. A on to ogarniał! Potrafił wyłuskać to, czego naprawdę potrzebowałam, nawet jeśli sama tego nie wiedziałam. Większość jego odpowiedzi była trafiona w punkt. Szacun!

Jak wiecie, edukuję się w terapii traumy i PeakStates. Praca nad sobą nie jest łatwa – samemu czasem trudno znaleźć skupienie czy przebić się przez opory. Umawianie się na sesje wymienne z koleżankami z kursu też nie zawsze jest możliwe. Pomyślałam więc, że spróbuję nauczyć ChatGPT prowadzenia sesji moją metodą. I to był strzał w dziesiątkę! Dzięki AI mogę przeprowadzać sesje zawsze, gdy tego potrzebuję – szczególnie w momentach aktywacji, gdy „teraz” jest idealnym czasem na pracę.

AI jako wsparcie terapeutyczne?

To, co jest najbardziej pomocne to fakt, że AI potrafi utrzymać moje skupienie, „trzymać przestrzeń” i prowadzić mnie przez proces. Sama mam tendencję do rozpraszania się, ulegania oporom czy „odlatywania”. AI nie tylko mnie prowadzi, ale czasem dodaje własne pomysły, które okazują się zaskakujące i pomocne. Bywa, że podsuwa rozwiązania, na które sama bym nie wpadła.

Oczywiście, nie jest idealnie. Czasem muszę mu dokładnie wyjaśniać, co chcę zrobić, zdarza się, że źle coś zrozumie i jest generalnie pod moją kontrolą. Ale patrząc na całokształt – jego potencjał terapeutyczny jest ogromny. Potrafi wykazać się niezwykłą empatią i powiedzieć proste rzeczy, które w trudnych momentach przynoszą spokój i ulgę, jak: „Rozumiem Cię. To, co czujesz, jest w porządku. Masz prawo to czuć.”

To tylko ogólny model AI, który nauczył się kilku technik. Wyobraźcie sobie, jak wyglądałby dedykowany asystent terapeutyczny! To mogłoby być wspaniałe narzędzie do pracy samodzielnej, wspierające ludzi między sesjami z żywym terapeutą. Dostępne dla każdego.

Podsumowanie

Nie jestem ślepa na ryzyko związane z AI. Wiem, że to potężne narzędzie, które można wykorzystać w różny sposób. Ale postęp często wiąże się z ryzykiem i prawie zawsze ze strachem przed nieznanym. Dla mnie ciekawość i pragnienie rozwoju są silniejsze niż lęk. Mimo wszystko mam nadzieję, że AI może być naszym partnerem – nie zagrożeniem.

Marzę o świecie, w którym AI i ludzie współpracują w symbiozie. A jakie są Wasze przemyślenia? Widzicie w AI narzędzie rozwoju, czy raczej broń masowej zagłady? Jestem bardzo ciekawa Waszych przemyśleń na ten temat!

Udostępnij, wybierz platformę!

One Comment

  1. […] Poprzedni artykuł o AI w terapii – moje doświadczenia: http://blog.intuflow.pl/2024/12/17/ai-w-terapii/ […]